sobota, 3 stycznia 2015

Twój wybór...

...ale czy byłby dobry, gdybyś mógł / mogła go mieć ?


Czasem nachodzi mnie refleksja, gdy odkrywam kolejną zapyziałą miejscówkę, znajduję kolejny, wątpliwie przydatny przedmiot, lub spotykam tysiąc pięćset dwudziestego czwartego NPCa w grze, co by było gdybym mógł dokonać innego, mającego realny oddźwięk na przebieg całej rozgrywki wyboru. Co mi po tym, że pomogę sierotce Zosi, albo jej siostrze, Marysi znaleźć jej zaginionego prosiaczka, którego porwały leśne demony i zabawia ją się z nim zapałkami*. Dlaczego np. nie mógł bym powiedzieć jej, by tym razem spadała na pobliskie drzewo i dała mi spokój, a to w konsekwencji sprawiło by, że nagada o mnie swoim pobratymcom w niedalekiej wiosce tak, żeby przestali mnie naprawdę lubić. Mogli by okazywać to na przeróżne sposoby, od ukradkowych spojrzeń i wytykania swoimi rubasznymi paluchami z zaschniętym brudem za paznokciem, po niechęć przy dokonywaniu transakcji w pobliskiej spelunie, zwyżkach cen przy zakupie ostrego sprzętu bezpośredniej perswazji, czy opluwania, wyzwisk i ukradkowych popierdywań "spod pachy", wzbudzających salwy śmiechu gdy przechodzę obok. Niestety takie rzeczy w grach się nie dzieją. Mało tego, w grach MMO zdecydowanie się na pomoc jakiemuś tam komuś gdzieś tam w ramach jakiejś tam "misji" odbywa się po bardzo liniowej ścieżce i nawet jeśli jakikolwiek wybór mamy, ogranicza się on do powiedzmy decyzji pomiędzy złotem, lub doświadczeniem wybranym w ramach zapłaty. No tak, ktoś powie, że przecież czasem możemy zagrać "bad guja" i coś zwędzić ze sklepu, licząc na to, że nasza zręczność i charyzma skutecznie odwrócą uwagę właściciela kradzidełka (albo wystarczy mu założyć wiadro na głowę)... A co gdyby ów gość splajtował po kilku dniach po takiej akcji i okazało by się za kilka kolejnych, że gdy wrócimy do niego ze złotem, że nie mamy już u kogo kupować zabawek, bo obrobiony przez nas wcześniej chłopina powiesił się zrozpaczony... I może tym, niestety mało optymistycznym, aczkolwiek bardziej realnym akcentem, zakończę te rozważania (a nie felieton, jak miałem w planie, ale co tam...;)), pozostawiając was mam nadzieję w choćby krótkiej zadumie** nad wyborami, jakich dokonujemy w grach i tym co mogły by nieść ze sobą faktycznie.


*i z którym cholera wie, co ona tak naprawdę wyprawia, skoro niby zostaje porwany (ucieka jej ?) codziennie zapewniając przechadzającym się akurat superbohaterą daily.
 **Jak wytrzymasz powyżej 60 sekund masz darmowego suba u mnie... w sensie wejdź na Youtuba i mnie zasubuj ;)... bo na razie jakoś niewielu chętnych jest... aż tak mi z pyska chyba nie jedzie (a jeśli czasem, to mam nadzieję, że tego nie słychać, bo znaczyło by, że daje już ostrym kwachem, który syczy do mikrofonu ;))

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz