piątek, 16 stycznia 2015

Wyuzdany seks ze śmiercią.

Możecie myśleć inaczej, ale uważam, że jest to całkiem trafione określenie na twórczość pana, o którym opowiem wam za chwilę kilka słów. Specjaliści w dziedzinie sztuki wolą co prawda nazywać to biomechaniczną twórczością, ale taka charakterystyka według mnie może określać jedynie część jego dzieł. Malarz, rzeźbiarz, architekt wnętrz, projektant mebli, przedmiotów codziennego użytku, plakatów, itp. Twórca pierwszego na świecie (;)) ksenomorfa, który według zlecenia miał być czymś pochodzącym z samej czeluści ludzkiego strachu połączonego z bezwzględnością stworzenia obdarzonego niezwykłym mechanizmem przetrwania i zdolnościami czyniącymi go najskuteczniejszą maszyną do zabijania. Charakterystyczny kunszt twórcy rzuca się również w oczy w zaprojektowanych przez niego strojach i elementach takich jak harvestery, sandworm, broń, czy niektóre wnętrza w pierwszej ekranizacji "Dune" Franka Herberta. Jest tego jednak dużo, dużo więcej, wystarczy poszukać w sferze niby mniej znanych produkcji (niekoniecznie filmowych). Hans Rudolph Giger, szwajcar z pochodzenia, zmarły po 74 latach dziwnego bytowania na tym padole.





Dlaczego o nim piszę ? Oczywiście w związku z cyklem longpleyowym Alien: Isolation, który zagościł niedawno w serwisie i będzie mi się zawsze kojarzyć z tatkiem xenomorpha. O wiele lepiej zrozumieć obcego przeglądając pracę H.R. Gigera. Sam Giger, to gość, który podobno już w dzieciństwie widział rzeczy, które dzieją się po drugiej stronie lustra należącego do najmroczniejszej strony Alicji. Jego fascynacja śmiercią zaczęła się podobno w momencie, w którym ojciec (aptekarz) podarował mu w prezencie czaszkę. Jako dziecko, Giger wybrał sobie na pokój zabaw miejsce bez okien. Dzięki zdolnością manualnym sam tworzył sobie zabawki, którymi były dziwne postaci, narzędzia, modele czy szkielety. Ciekawe czy reszta dzieci lubiła się z nim bawić ; ) Założę się, że zabawa w chowanego w jego wydaniu nie mogła się obyć bez jakiejś niewinnie uchylającej swoje wieko trumienki i kilku rytuałów.





Co siedziało w jego głowie, duszy albo ciele - trudno powiedzieć (i prawdopodobnie lepiej nie wnikać). Trzeba jednak przyznać, że bez względu na kontrowersje jakie panują wokół jego osoby, koło jego prac obojętnie przejść nie można. Jego twórczość opisuję się mniej więcej w taki sposób (cytat):  

Twórczość Gigera jest często określana jako „biomechaniczna”, jako że świetnie opisuje istotę XX wieku, charakteryzującego się zdumiewającym postępem technologicznym. Prace Gigera pokazują w jaki sposób ów postęp zniewolił ludzkość, zmuszając ją do życia w symbiozie ze światem maszyn. Wiele jego prac przedstawia okropny świat przyszłości, zniszczony przez nuklearne opady – świat beznadziejnej alienacji, pozbawiony ludzi i zwierząt, zdominowany przez bezduszne wieżowce, plastik i stal.




Jestem skłonny jednak do wysnucia teorii, że jest to próba stworzenia jakiegoś sensownego i przystępnego dla publiki eufemizmu na to, co faktycznie przedstawiają sceny Gigera. Prawdziwych intencji autora, czy też źródła potrzeby i sposobu jego uzewnętrzniania się raczej już nie poznamy. Nie powiem, interpretacja dotycząca biomechanicznej dekadencji i zepsucia mogła by być jak najbardziej trafiona, gdyby nie to, że ... to Giger ;) Jeśli chcecie go poznać lepiej (niestety już po śmierci), zawsze możecie udać się do któregoś z zaprojektowanych przez niego pubów.




Ostrzegam jednak - zbyt długie obcowanie z jego pracami może się nie skończyć niczym dobrym (i mam nadzieję, że nie jest to dla Ciebie zachętą, drogi czytelniku ;))



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz